Masz wiele do stracenia.
Czy kiedykolwiek usiadłas w ciszy i spokoju i powiedziałaś sobie ile masz do stracenia? Co za sobą poniosą konsekwencje braku odwagi. I czy kiedykolwiek w życiu myślałaś sobie: ' ja nigdy nie będę uzalezniona'. No i tak paliłam zdarzały mi się etapy złożone z wielu miesięcy i przerywalam je tylko jak zachcialam, z różnych przyczyn. Zdarzylo mi się popijać jeden kieliszek wina codziennie i nagle po 2 tygodniavh skojarzyłam, co robię i z sekundy na sekundę byłam w stanie podjąć decyzje. Ok nie pije dziś, jutro itd.
Więc, dochodząc do tego co dzieje się dzisiaj, zastanawiam się co jest takiego toksycznie uzależniającego w takiej relacji. Jasne, napewno nie pomoże przeszłość, jesli była trochę, badz bardziej przerażająca. Co dało efekt uzależnienia od poczucia zależności, braku własnej świadomej decyzji. Odbijaniu się jak piłeczka od paletki i leczeniu tam gdzie paletka pokierowała. Tylko na ile chcesz to zostawić, a na ile wierzysz w to że będzie lepiej.
Ja nie jestem aniołem, bo przecież do tanga trzeba dwojga. Jestem złośliwa, nie miła, czasem może za bardzo. I siłą rzeczy nie tłumaczy mnie nic.
I zastanawiam się co jeszcze i ile i jak wytrzymam. I czy czasem to właśnie ja nie jestem winna. Taaak. Jasne wiele razy próbowałam już abysmy razem poszli na terapię. Jest tyle miejsc gdzie można się udać, i pomóc sobie wspólnie. Tylko na tyle ile ja zdaje sobie sprawę z problemu, na tyle problem widzi tylko we mnie On. Jak to poskładać? eM
Komentarze
Prześlij komentarz